Na chodniku
Lubie byc swiatkiem przemijajacego czasu. Ludzie idacy po chodniku maja takie rozniace sie swiaty. Tu starsi uwazaja na laczenia betonowych plyt zeby sie nie potknac, tam dzieci ktorych wzrost wprost zaskakuje i nie chce sie wiezyc ze takie malutkie juz moze chodzic ;).
Jest dzien. Wlasnie. Tak bardzo inaczej teraz to wszystko wyglada. Nie ma juz cieni i polysku swiecy ktora stoi obok i pachnie. Sa jasne promienie slonca ktore budza do zycia, ktore daja nadzieje i usmiech na twarzy. Spiesze sie w tlumie idac sam. Kryje w sobie szepty ktore mi przychodza na mysl widzac przed soba mloda kobiete ubrana w sukienke mini ;). Inna idzie z malym psem. Ta widze czesto. Lubie jak ma rozpiete wlosy a popoludniowe slonce sprawia ze sa tego samego koloru co kasztany. Chowam sie w swiecie ksiazek. Otaczam wrecz nimi czasem. Nie oczekuje wtedy zeby ktos zrozumial moje mysli, moje marzenia i spostrzerzenia a nawet opinie na to co widze co czuje. Moze sa potrzebni i ci ktorzy scieraja kurz ze starych slow aby swiat nie zapomnial czym jest abstrakcyjne spojrzenie na swiat.