Bez słów
  • Blog
  • Wiersze
September 1, 2006

Chwile cz.3

Przechodzien Blog

Dostalem od niej sms’a. “Przyjde pozniej. Spij”. Wolalem zeby juz byla. Lubie kiedy razem myjemy zeby przed snem. Nalalem sobie lampke wina. Usiadlem w fotelu. Nie moglem znalesc pilota od telewizora. Kiedy siegnalem reka glebiej w fotel znalazlem go ale poczulem rowniez inny ksztalt. Wyciagnalem to cos i trzymajac w dloni przygladalem sie. Mala muszelka. Czyzby to ta muszelka? Nie moglem w to uwierzyc ze zawieruszyla sie akurat tam. Myslalem ze zginela na zawsze. Trzymalem ja w dloni, popijalem wino, przymknalem oczy… W tamte wakacje pojechalem sam nad ocean. Postanowilem ze najlepiej odpoczne od rodziny i wszystkiego bedac po prostu sam. Oczywiscie mama spakowala mnie i dala jedzenia na miesiac. Pozwolilem jej. Najwazniejsze ze nie jechali ze mna. W drodze cieszylem sie ze nareszcie jakas moja tylko nowa przygoda zaczela sie dziac. Oczywiscie bralem tez pod uwage milion rzeczy ktore moga sie mi przytrafic z ktorych zrobie z siebie blazna. Poczawszy od tego ze zabladze i nie dojade na miejsce, a skonczywszy na tym ze wroce po dwoch dniach bo bede glodny :)) albo zatesknie za rodzinka ;)).. Mimo wszystko bardzo wczesnym porankiem moj samochodzik wil sie w strone oceanu. Trafilem na miejsce bez problemu. Drukowanie map zawsze sie oplaca. Zreszta bylem tam juz kilka razy. I to ja zawsze bylem odpowiedzialny za to zeby sie nie zgubic, zeby znalesc jakis motel i te wszystkie sprawy ktore wymagaly znajomosci jezyka. Kiedy pierwszy raz miedzy hotelami zobaczylem ocean drgnelo we mnie cos. Znowu poczulem sie malym chlopcem ktory zawsze chcial zostac marynarzem. Uliczki ktore mijalem byly male, a po chodniku chodzily ladne mlode dziewczyny. Wreszcie! Wakacje!!!.. Moim pierwszym zadaniem bylo znalezienie sobie jakiegos miejsca. Samochod odpadal jako miejsce snu. :). Ale ze znalezieniem nie bylo problemu. Jedno miejsce bardzo mi sie podobalo bo mieli basen i dojscie do plazy bardzo blisko. W recepcji okazalo sie ze maja miejsce na caly tydzien. Pani sie do mnie usmiechnela milo kiedy jej powiedzialem ze jestem sam. Coz wiec, odpowiedzialem jej tym samym. Nie rozgladalem sie za bardzo w kolo. Chcialem tylko zaniesc wszystkie rzeczy do pokoju. Zamknac go i przejsc sie po plazy. Byl jeszcze dosc wczesny poranek. Dziewiata rano a ludzie smialo spia. No tak, wakacje 🙂 Rozpakowany juz, ubralem klapki i sciagnalem skarpetki. To byl bardzo uroczysty moment. Postanowilem ze w trakcie pobytu nie zaloze skarpetek na nogi. Bede chodzil boso albo w klapkach. Serce mi bilo mocno jak przechodzilem kolo basenu spogladajac na fale oceanu gdzies tam dalej uderzajace o brzeg i szumiace cicho. Zagapilem sie i nagle ni z tad ni z owad uderzylem w cos. Ocknawszy sie z zamyslenia zobaczylem przed soba dziewczyne. To ona wychodzila ze swojego pokoju nie widzac mnie a ja jej. Zmieszalem sie od razu czerwieniejac na twarzy i w pierwszym momencie nie wiedzac co mowic. Wybelkotalem tylko ciche “Przepraszam” na co ona tez cos tam powiedziala ale od razu zniknela w pokoju. Ja poszedlem dalej. To takie mile uczucie, stac na ubitym piasku i patrzec w biale fale. Uwielbiam ten moment, i zawsze pozwalam sobie na refleksje. W tym szumie moge rozluznic mysli, zostawic problemy gdzies daleko, zaistniec w myslach tylko soba. Wziawszy klapki do reki spacerowalem po piasku pol godziny. Wrocilem jednak niedlugo bo doskwieral mi glod i zmeczenie jazdy. Przechodzac obok miejsca “wypadku” staralem sie uwazac zeby sytuacja sie nie powtorzyla. Lecz nie bylo jej tam juz. Zjadlem obiad. Wtedy to byly kanapki. Mamy pomysl jednak sie sprzydal. Odpoczalem sobie na chwilke i usnalem na lozku. Kiedy sie przebudzilem zrobilo sie popoludnie. Wyjrzalem za drzwi stajac na werandzie. Moje oczy jeszcze sie dobrze nie dostosowaly do slonca. W pierwszym momencie jej nie zauwazylem ale po drugim spojrzeniu bylem pewien. To byla ona. Dziewczyna z ktora sie zderzylem, lezala obok basenu. Byla sama. W mojej glowie zamrowilo sie od bardzo wielu mysli. Wpierw chcialem pojsc i ja przeprosic za potracenie. Skonczylo sie na tym jednak ze mialem ochote ja rozebrac i porwac do pokoju. Wiec postanowilem sie nieco uspokoic i zaczekac. Trzeba ochlonac. Zjadlem reszte kanapek ktore zrobilem wczesniej, kiedy jednak nalalem sobie picie, to bylo ono chlodne. Przypomnialem sobie ze w drodze na werande jest maszyna z lodem. Zabralem kubek i potuptalem po lod. Bylem w samych spodenkach. Jeszcze zupelnie bialy bardzo sie odznaczalem w tlumie. Bycie bez koszulki tez nie bylo problemem. Wszyscy tak chodzili. Podnioslem przykrywe maszyny, lecz lodu nie bylo za wiele. Wlozylem niemal glowe do srodka zeby zaczerpnac kwadraciki z dna. Kiedy sie wyprostowalem i odwrocilem doznalem szoku. To byla znow ona. Stala obok. W reku miala kubek. Patrzyla na mnie nic nie mowiac. Wskazalem jej reka ze potrzymam przykrywe a ona moze sobie nabrac lody. Tak tez zrobila nic nie mowiac. Juz miala sie odwrocic i odejsc. We mnie cos sie zlamalo. Dla nieznanego powodu chcialem zmienic wszelkie zasady z jakimi zylem. Bycie cichym i niezauwazalnym. Niesmialym na kazdego czlowieka ktory sie przyplata na mojej drodze zycia. Otworzylem usta nie wierzac wcale w to co mialem zaraz zamiar zrobic. Ale zrobilem. Zapytalem… – Jak masz na imie? W pierwszym momencie nie odwrocila sie. Zatrzymala noge niemal w powietrzu miedzy jednym a drugim krokiem. Stanela i zwrocila glowe w moja strone. W promieniach czerwonego juz slonca miala takie piekne wlosy. – Jestem…………

Podaj dalej:

  • Click to share on Twitter (Opens in new window)
  • Click to share on Facebook (Opens in new window)
Widzac ja Moneta

Related Posts

Blog

Poczatek

Blog

Prosze

Blog

Prosba

Ostatnie posty

  • spojrz na to co juz jest
  • ucieczki w myslach
  • Chce
  • Poczatek
  • Czym jest miłość?

Ostatnie komentarze

  • ~aydahoo on Chwile cz.2
  • Przechodzien001 on noc
  • code on noc
  • codeinka on klopot…

Archiwum

  • October 2020
  • July 2020
  • March 2020
  • January 2020
  • June 2019
  • May 2019
  • April 2019
  • February 2019
  • November 2016
  • October 2014
  • May 2014
  • November 2013
  • May 2013
  • January 2013
  • December 2012
  • November 2012
  • October 2012
  • September 2012
  • March 2012
  • January 2012
  • December 2011
  • November 2011
  • May 2011
  • April 2011
  • March 2011
  • January 2011
  • October 2010
  • September 2010
  • June 2010
  • April 2010
  • January 2010
  • December 2009
  • November 2009
  • October 2009
  • September 2009
  • July 2009
  • June 2009
  • May 2009
  • April 2009
  • March 2009
  • October 2008
  • September 2008
  • August 2008
  • July 2008
  • June 2008
  • May 2008
  • April 2008
  • March 2008
  • February 2008
  • January 2008
  • December 2007
  • November 2007
  • October 2007
  • September 2007
  • August 2007
  • July 2007
  • June 2007
  • May 2007
  • April 2007
  • March 2007
  • February 2007
  • January 2007
  • December 2006
  • November 2006
  • October 2006
  • September 2006
  • August 2006
  • August 2003
  • July 2003
  • June 2003
  • May 2003
  • April 2003
  • March 2003
  • February 2003
  • January 2003
  • December 2002
  • October 2002
  • September 2002
  • August 2002
  • July 2002
  • May 2002
  • April 2002
  • March 2002
  • February 2002
  • January 2002
  • December 2001
  • November 2001
  • October 2001
  • September 2001
  • August 2001
  • July 2001
  • May 2001
  • April 2001
  • March 2001
  • February 2001
  • January 2001
  • November 2000
  • October 2000
  • September 2000
  • August 2000
  • July 2000
  • June 2000
  • May 2000
  • April 2000
  • March 2000
  • February 2000
  • January 2000
  • December 1999
  • November 1999
  • October 1999
  • September 1999
  • August 1999
  • July 1999
  • May 1999
  • April 1999
  • February 1999
  • January 1999
  • December 1998
  • October 1998
  • September 1998
  • July 1998
  • April 1998
  • January 1998
  • December 1997
  • November 1997
  • October 1997
  • September 1997
  • May 1995

Kalendarz

July 2026
M T W T F S S
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
« Oct    
© Bez słów 2026