Bez słów
  • Blog
  • Wiersze
May 2, 2002

spotkanie o poranku

Przechodzien Wiersze BLOG, spotkanie o poranku, WIERSZE

Tym razem to ja
Wiem
Róża upadła na podłogę
I ktoś ją kopnął
Delikatne listki rozleciały się
Po chodniku
A wiatr podmuchał je dalej
Ja tak stałem
Wiedząc, że to moja wina
Czując, że to przeze mnie
Rozsypały się płatki róży

Patrzę w to okno
Które już na pamięć znam
Kiedy przechodzę chodnikiem
Obok dwóch żelaznych bram
Nie ma światła
Jeszcze ogarnia cię cichy sen
Jeszcze twe oczy nie widzą
Co przyniesie nowy dzień

Mam zamknięte oczy
Słyszę kruka dźwięk
Pójdę
Padnę ci pod stopy
Swymi łzami
O przytulenie prosić chcę

Czuję jak za zamkniętymi drzwiami
Jest twoje życie

Jak za złotą bramą
Zaczyna się ciepło bycia
Są uśmiechy
I takie bliskie spojrzenia
Są również zaloty
Młodości roztargnienia

Chcę cię czuć
Tylko i tylko w moich ramionach
Słyszysz?
Nieważne ile jeszcze jest dni
W życiach nas obojga
Ta przyjaźń zawsze podoła
Zniszczy szarości dni
Zwycięży dla nas dwojga
Abyśmy mogli żyć
Więc oddycham
I czuję się jak pan świata
Bo wiem, że kiedy ty się obudzisz
Będziesz jeszcze rozebrana

Wkładam, więc klucz
A ciepło dotyka mych policzków
Czuję jakąś woń
To może kwiaty z doniczki
Albo perfumy
Gdzieś w łazience ukryte
Albo może to ty
Gdzieś za drzwiami się ukrywasz
Myśląc, że ja bandyta
Lecz nie
Jest kompletna cisza
Na zegarze właśnie teraz
Wybiła godzina szósta
Me serce zabiło
I budzik zawył tak ostro też
Czy ja mam już uciekać?
Bo przecież zaczął się Jej dzień

Lecz nie
Tym razem pozostanę

Czekam
Stojąc w samym środku pokoju
Słuchając jej delikatnych kroków
Weszła
Lecz się bardzo wystraszyła
A kiedy jej oczy spotkały się z moimi
Strach minął
Miała na sobie tylko koszulę
Z misiami na niej trzema
Oczy zaspane, lecz czułe
Wziąłem ją w ramiona

Czekałam na ciebie tak długo;

Szepnęła mi do ucha

Wiem ja jestem draniem
Co się nikogo nie słucha
Lecz jestem
O tej wczesnej porannej porze
Aby cię już zawsze do snu kołysać
Pozwól mi tu zostać
Bym mógł przez życie iść
Wiedząc, że cię mogę spotkać
I że mam twój klucz
Chcę ci parzyć kawę
Kiedy się budzisz rano
Smażyć jajecznicę lub grzankę
Parówkę albo herbatę parzyć
A może i kawę
Chcę wychodzić z tobą na spacery
Kiedy jest dzień jasny
I ubierać kurtkę z kapturem
By się od deszczu nie przeziębić
Może i chciałbym cię trzymać za rękę
Kiedy o życie się boisz
Bo wiem, że to jest udręka
Że strach kości przechodzi

W codzienności
I w każdego dnia święto
Wieczorem do snu kołysać
Puścić piosenkę
Bom sam muzycznie nieogarnięty
Tak wiele słów
Tak wiele zdarzeń
A tylko jedna przyjaźń
I dwoje ludzi
Ty
Ja
My

Zamknij swoje oczy

Wyszeptała mi patrząc w nie
A kiedy świat stal się ciemny
Ciepłe usta dotknęły mnie

Zapamiętaj człowieku sobie jedno
Nieważne są słów tysiące
Ważne jest tylko jedno
By kochać

I tak już zostało
Moje życie się toczy
Każdy dzień jest dniem fascynującym
Każda chwila z nią jest nieskończona
W sercu złotymi literkami wypisana
Bo to jest dla mnie specjalna osoba
Jedyna, która mnie
Zrozumiała
Która mnie takim, jakim jestem
Do siebie przyjęła

Podaj dalej:

  • Click to share on Twitter (Opens in new window)
  • Click to share on Facebook (Opens in new window)
przemowa SPOTKANIE NOCA

Related Posts

Wiersze

spojrz na to co juz jest

Wiersze

ucieczki w myslach

Wiersze

Chce

Ostatnie posty

  • spojrz na to co juz jest
  • ucieczki w myslach
  • Chce
  • Poczatek
  • Czym jest miłość?

Ostatnie komentarze

  • ~aydahoo on Chwile cz.2
  • Przechodzien001 on noc
  • code on noc
  • codeinka on klopot…

Archiwum

  • October 2020
  • July 2020
  • March 2020
  • January 2020
  • June 2019
  • May 2019
  • April 2019
  • February 2019
  • November 2016
  • October 2014
  • May 2014
  • November 2013
  • May 2013
  • January 2013
  • December 2012
  • November 2012
  • October 2012
  • September 2012
  • March 2012
  • January 2012
  • December 2011
  • November 2011
  • May 2011
  • April 2011
  • March 2011
  • January 2011
  • October 2010
  • September 2010
  • June 2010
  • April 2010
  • January 2010
  • December 2009
  • November 2009
  • October 2009
  • September 2009
  • July 2009
  • June 2009
  • May 2009
  • April 2009
  • March 2009
  • October 2008
  • September 2008
  • August 2008
  • July 2008
  • June 2008
  • May 2008
  • April 2008
  • March 2008
  • February 2008
  • January 2008
  • December 2007
  • November 2007
  • October 2007
  • September 2007
  • August 2007
  • July 2007
  • June 2007
  • May 2007
  • April 2007
  • March 2007
  • February 2007
  • January 2007
  • December 2006
  • November 2006
  • October 2006
  • September 2006
  • August 2006
  • August 2003
  • July 2003
  • June 2003
  • May 2003
  • April 2003
  • March 2003
  • February 2003
  • January 2003
  • December 2002
  • October 2002
  • September 2002
  • August 2002
  • July 2002
  • May 2002
  • April 2002
  • March 2002
  • February 2002
  • January 2002
  • December 2001
  • November 2001
  • October 2001
  • September 2001
  • August 2001
  • July 2001
  • May 2001
  • April 2001
  • March 2001
  • February 2001
  • January 2001
  • November 2000
  • October 2000
  • September 2000
  • August 2000
  • July 2000
  • June 2000
  • May 2000
  • April 2000
  • March 2000
  • February 2000
  • January 2000
  • December 1999
  • November 1999
  • October 1999
  • September 1999
  • August 1999
  • July 1999
  • May 1999
  • April 1999
  • February 1999
  • January 1999
  • December 1998
  • October 1998
  • September 1998
  • July 1998
  • April 1998
  • January 1998
  • December 1997
  • November 1997
  • October 1997
  • September 1997
  • May 1995

Kalendarz

July 2026
M T W T F S S
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
« Oct    
© Bez słów 2026